Czy migracja zarobkowa do Polski to trend pozytywny?

5 października 2020 by Brak komentarzy

Pracownicy z Ukrainy od wielu lat, nikogo w Polsce już nie dziwią. Początkowo zauważyliśmy ich w większych miastach, że coraz większa ilość osób na niskich stanowiskach, na przykład w gastronomii czy w fabrykach, stanowią pracownicy zamieszkujący teren naszego wschodniego sąsiada. Obecnie tych pracowników jest tak dużo, że nawet w teoretycznie małych miejscowościach, możemy ich zauważyć. Czy jest to dobre, czy złe zjawisko? Jakie może mieć ono potencjalne skutki?

Czy migracja zarobkowa Ukraińców do naszego kraju jest trendem dla nas pozytywnym?

Ciężko jest odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, odnośnie do emigracji zarobkowej ludzi z jednego kraju do drugiego. W Polsce powinniśmy jednak doskonale sobie zdawać z tego sprawę, jak wpływa to na kraj, z którego ludzie wyjeżdżają. Nie ma chyba kraju w Europie, z którego nie wyjechało do innych krajów za pracą tak wielu, w szczególności młodych ludzi. Z Polski odkąd otwarto granice w roku 2004, wyjechało według różnych szacunków od półtorej do czterech milionów ludzi. Ciężko jest oszacować dokładnie, ponieważ wielu ludzi wyjechało na stałe, ale dla wielu jest to tylko pobyt długoterminowy, który planują po kilku latach zakończyć. Faktem jednak jest, że jeżeli chodzi o skalę migracji zarobkowej, Polacy są w ścisłej światowej czołówce. Tym bardziej dziwi, że jeżeli przyjrzymy się nastrojom wielu grup społecznych, które dotyczą migracji zarobkowej pracowników z Ukrainy do Polski, to są to nastroje dość negatywne. Oczywiście bardzo często przeważają różnego rodzaju ksenofobiczne bądź niepoparte niczym lęki na temat tego, że pracownicy z Ukrainy zabiorą Polakom pracę czy że będą osiedlać się w naszym kraju i z czasem będą chcieli lub żądali praw, które mogą godzić w prawa Polaków. Polacy z podobnymi absurdem spotykali się między innymi w Wielkiej Brytanii i bardzo szybko okazało się, że gdyby Polacy musieli nagle z Wielkiej Brytanii wyjechać, to w wielu sektorach gospodarki rąk do pracy brakowałoby tyle, że w zasadzie sektory te mogłyby stanąć. Podobna sytuacja jest obecnie w naszym kraju. W Polsce dostrzegamy brak rąk do pracy, ale prawdopodobnie, gdyby od wielu lat mniejsze lub większe „dziury” w zatrudnieniu nie byłyby łatane pracownikami z Ukrainy, wówczas byśmy mogli odczuwać to zdecydowanie gorzej.

 

Zobacz również:

 

Pracownicy z Ukrainy sezonowi oraz ci, którzy chcą osiedlić się na stałe

Dotychczas mowa była tylko i wyłącznie o pracownikach z Ukrainy, którzy przyjeżdżali do Polski w systemie rotacyjnym. System ten najczęściej polegał na tym, że pracownik przyjeżdżał na pół roku, po czym na przynajmniej 6 miesięcy musiał Polskę opuścić. Po sześciu miesiącach na Ukrainie mógł do Polski do pracy wrócić. Dla pracowników z Ukrainy, tak czy siak, była to bardzo opłacalna możliwości. Chętnie z niej korzystają również obecnie. Biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na rynku pracy, okres pobytu Ukraińców w Polsce wydłużono do roku, a wielu z nich próbuję w Polsce osiedlać się na stałe, między innymi poprzez zgodę na pobyt stały lub uzyskanie obywatelstwa. Szczególnie ta ostatnia forma może być dla Polski tak naprawdę bardzo korzystna.

Pracownicy z Ukrainy korzyścią dla Polski

Mało kto z osób, które są negatywnie nastawione do pracy pracowników z Ukrainy w Polsce, zastanawiaj się tak naprawdę na długofalową przyszłością naszego kraju, związanego z nim kryzysu demograficznego i przewidywanego kryzysu w finansach publicznych, ubezpieczeniach społecznych i tak dalej. Nic dziwnego. Większość takich ludzi po prostu nie ma ani kompetencji, ani nawet podstawowej wiedzy o finansach i o tym, w jaki sposób funkcjonuje nasz kraj (czy każdy kraj, który musi opierać swoje istnienie na realnych danych finansowych, ekonomicznych oraz społecznych). Prawda jest taka, że każdy pracownik z Ukrainy, który osiedlił się na stałe w naszym kraju (a najlepiej, jeśli osiedli się z rodziną, która również w Polsce będzie podejmować pracę), zasila nasz system ubezpieczeń społecznych oraz system podatkowy. Pracownicy tacy płacą podatki w Polsce, tak samo, jak każdy odprowadzają składki ubezpieczeniowe w Polsce. Dzięki temu dziura, która i tak już jest ogromna w ZUS-ie, a planowane jest, że będzie jeszcze większa, jest jako tako jeszcze łatana. Jeżeli nie będziemy mieć takiej perspektywy wsparcia naszego systemu, to wówczas możemy spodziewać się, już za nawet kilkanaście lat, całkowitego załamania się systemu emerytur społecznych. Wiele krajów zachodnich takich jak Niemcy, już dawno zrozumiały, że w przypadku negatywnych trendów demograficznych, bez stałego napływu młodych pracowników z zewnątrz, nie będą w stanie utrzymać systemu emerytalnego na takim poziomie, na jakim jest obecnie. Jest to po prostu niemożliwe do wykonania, szczególnie dlatego, że oprócz tego, że z czasem coraz więcej ludzi będzie pobierać emeryturę, dochodzi coraz mniej ludzi na emerytury wpłacający. Jednocześnie coraz mniej ludzi będzie również płacić podatki, więc nawet ratowanie systemu emerytalnego z budżetu państwa, może być trudne bądź w niektórych sytuacjach nawet niemożliwe.